czwartek, 30 września 2010

Na weekend ku przestrodze




Jeżeli w czasie weekendu wybieracie się do jakiejś restauracji, najpierw upewnijcie się, że nie jest to lokal z gatunku tych, opisanych z niezwykłą przenikliwością ciętym piórem naszej noblistki.



"Lepieje"  Wisławy Szymborskiej do poczytania w "Kąciku poetyckim".

poniedziałek, 27 września 2010

27. Nie to jest ładne, co jest ładne, ….

… ale to, co się komu podoba- stara prawda, która jednak trzeba co jakiś czas przypominać sobie i innym.

Od pewnego czasu Wkurzak jest osobiście i jednoosobowo odpowiedzialny za swą garderobę. Sam kupuje swoje ‘szmatki’, sam je komponuje w całości. Sam też w nich hasa po mieście. ‘Sam’ oznacza beze mnie -jego koleżkowie, ubrani podobnie wytwornie, nie widzą problemu w pokazywaniu się z tak ‘ekstrawagancko’ zestrojonym osobnikiem. Pewnie dlatego, że wyglądają nie lepiej od niego.

Mam dwie teorię na wyjaśnienie kontrowersyjnych wyborów Wkurzaka w dziedzinie doboru tekstyliów:

-Teoria ‘A’ mówi, że Wkurzak jest nieodkrytym duchowym bliźniakiem melanżu Prady i Gaultier, z lekką domieszką de la Renty. Kiedyś świat go dostrzeże i się nim zachwyci. Chwała, która wtedy na Wkurzaka spłynie (poparta odpowiednimi apanażami), wyrówna mu straty moralne obecnie odnoszone ( w postaci komentarzy; „A co to przyszło?”, którymi go teraz raczę),

-Teoria ‘B’ zakłada, że Wkurzak to kompletny ubraniowy abnegat. Nieudolność w komponowaniu strojów zawdzięcza swojemu lenistwu, wrodzonemu bezguściu i niezwykłej- wręcz heroicznej- odporności na sugestie osób, których poczuciu estetyki można zaufać.

Mając ulotną nadzieję na prawdziwość Teorii ‘A’, posiadam morze dowodów wskazujących na Teorię ‘B’ jako prawdziwą. Przytoczę zaledwie kilka:

- Wkurzak uważa, że słowa ‘modne’ i ‘niewygodne’ są synonimami,
- Wkurzak wierzy, że stwierdzenie „ładnemu we wszystkim ładnie" odnosi się także do niego (choć w domu parę luster jest, używać ich może w stopniu nieograniczonym i to i owo w swoim myśleniu skorygować),
- Wkurzak myśli, że na świecie jest siedem kolorów,
- Wkurzak mniema, że noszenie wybranej części garderoby tak długo, aż się ona na osobniku noszącym rozpadnie na czynniki pierwsze, jest działaniem ekologicznym i uzasadnionym względami wyższymi ( Jakimi? Nie mam pojęcia- muszą być tak wysokie, że ja- z mojej żabiej perspektywy- ich dostrzec nie potrafię.)

Nie to jest ładne, co jest ładne, ale to, co się komu podoba. Dlatego nie będę Wkurzaka na siłę stylizować. Niech sobie będzie, jaki chce- jego prawo. Uznam, że to sposobność do ćwiczenia w sobie cnoty tolerancji. Nie oznacza ona akceptacji, dlatego na zachwyty ‘garderobiane’ z mojej strony Wkurzak nie ma co liczyć. Oznacza jedynie trening umysłu, aby ten nie odrzucał tego, czego zrozumieć nie potrafi. Bo inności nie musimy zawsze postrzegać jako ułomności, i nie ważne, że stoi ona w konflikcie, na przykład, z naszą wrażliwością estetyczną.

Tolerancja to gotowość przyznania innej osobie tej samej dozy inteligencji i dobrej woli, co sobie. I tego nam wszystkim życzę.

czwartek, 23 września 2010

Specyfika limeryka

Limeryk (ang. limerick, od miasta Luimneach w Irlandii) — miniaturka liryczna; nonsensowny, groteskowy, wierszyk o skodyfikowanej budowie:
• pięć wersów o ustalonej liczbie sylab akcentowanych (w klasycznym limeryku wersy I, II i V liczą po trzy zestroje, a wersy III i IV – po dwa)
• układ rymów aabba,
• trzeci i czwarty wers krótsze od pozostałych (zwykle o 2-3 sylaby),
• nazwa geograficzna w klauzuli pierwszego wersu (podstawa rymu a).

Pod względem treści limeryk jest rymowaną anegdotą, ma też zwykle stały układ narracji:
• wprowadzenie bohatera i miejsca, w którym dzieje się akcja, w pierwszym wersie,
• zawiązanie akcji w wersie drugim (często wprowadzony jest tu drugi bohater),
• krótsze wersy trzeci i czwarty to kulminacja wątku dramatycznego,
• zaskakujące, najlepiej absurdalne rozwiązanie w wersie ostatnim.

Jeżeli Szanowny Czytelnik jeszcze nie uciekł, gdzie pieprz rośnie po tym nudnawym wstępie, to gratuluję i spróbuję udowodnić na przykładach, że nawet tak restrykcyjna formuła nie stanowi przeszkody do tworzenia dzieł wielkich, w serce i pamięć zapadających. Pod warunkiem, że jest się Wisławą Szymborską, Julianem Tuwimem lub Maciejem Słomczyńskim.

Limeryków ciekawi Czytelnicy znajdą je w ‘Kąciku poetyckim’.

środa, 22 września 2010

26. Nie masz cwaniaka nad Wkurzaka

Zdecydowanie, bo Wkurzak to nie tylko tytan intelektu, ale także istotka sprytna
i przebiegła. Tak się Wkurzakowi roi, a potem się budzi- wypoczęty i w świetnym humorze, zanim rzeczywistość mu światopoglądu nie wyprostuje. Najczęściej ową ‘rzeczywistością’ jestem ja.

Nie, to wcale nie tak, że specjalnie się na niego zasadzam i błędy wytykam. Mam dowody na udowodnienie moich racji, które można podzielić na dwie kategorie:

Kategoria A- dowody rzeczowe:

- posiadamy dwa ekspresy do kawy, każdy był ( cytuję Wkurzaka) ‘prawdziwą okazją, której nie można się było oprzeć i żal byłoby nie kupić’. Spieszę nadmienić, że każdy z nich jest tak skonstruowany, że po przyrządzeniu jednej filiżanki kawy trzeba sobie zarezerwować kilkanaście minut na umycie tego cuda techniki. W sumie- więcej mycia niż picia, toteż sprzęty owe stoją nieużywane. (Chętnie odstąpię, po okazyjnej cenie, jeśli ktoś jest zainteresowany nabyciem- superpromocja.) Zwłaszcza, że zwykle w tym domu pija się kawę rozpuszczalną, o czym przebiegły Wkurzak zapomniał łapiąc te ‘okazje’.

- komputer Wkurzaka jest załadowany programami przeróżnymi, które są w stanie zrobić wszystko. Pod warunkiem, że potrafi się je do roboty zachęcić. No właśnie- pod warunkiem. Nie muszę chyba dodawać, że w przypadku Wkurzaka warunek ten nie jest spełniony. „Póki co, bo jak się nauczę, to świat zadziwię!”- butnie ogłasza spryciula Wkurzak. Póki co, świat czeka na bycie zadziwionym. Czeka już długo i chyba powoli traci nadzieję. Fakt ten Wkurzaka w żadnym stopniu nie peszy, ani nie deprymuje.

Kategoria B- dowody bardziej uznaniowej natury, jednakże niepozbawione siły przekonywania:

- Wkurzak święcie wierzy, że jego przepastne wnętrze i nieodparty urok osobisty są
–same w sobie- dobrem narodowym. Z faktu posiadania dobra narodowego płyną szeroką rzeką korzyści przeróżne: Wkurzakowi należy się sukces, poklask i szczęście tylko dlatego, że Wkurzak jest. I choć trudno w to uwierzyć, zwykle dostaje to, czego chce- bez (szczególnego) wysiłku (intelektualnego), potu i znoju. Zrozumiawszy to, można albo podnieść heroiczny wrzask, obwiniając ten padół łez o brak podstawowego poczucia sprawiedliwości ( a może i przyzwoitości), albo przyjąć powyższe do wiadomości i pogodzić się z własną dolą marną, piętnem niedoskonałości naznaczoną.

- Według Wkurzaka praktyczne podejście do życia jest przejawem upośledzenia wyobraźni.

Dlaczego Wkurzak mnie wkurza? Bo mu zazdroszczę. Tej jego niepohamowanej wiary we własne nieograniczone możliwości. I absolutnej pewności, że wszystko się uda, że na wszystko przyjdzie odpowiedni moment, a klocki układanki złożą się w bezbłędną całość. I tego, że często ma rację. Wkurza mnie moja wymuszona sytuacją praktyczność (ktoś przecież musi trzeźwo myśleć) i trwanie na ziemi, gdy Wkurzak unosi się ponad nią, szybując w bańce swojego naiwnego optymizmu. Czasami czuję, że tym swoim fruwaniem Wkurzak podcina mi skrzydła. I wtedy wkurza mnie jeszcze bardziej i- wbrew sobie- staję się jeszcze bardziej realistyczno-praktyczna……
Kwadratura koła, które toczy się z coraz większym wysiłkiem.

poniedziałek, 20 września 2010

25. PARKER DUOFOLD 14 K PEN N

Ten tajemniczo brzmiący tytuł to nic innego, jak pełna nazwa mojej ulubionej pamiątki rodzinnej.


Nie znam pełnej historii tego pióra- nie wiem, kiedy dokładnie pojawiło się w naszej rodzinie i  skąd do nas przyszło. Czy zostało po prostu kupione w sklepie, czy znalazło się u nas na skutek jakiegoś bardziej skomplikowanego biegu wypadków? Czy chciało być z nami, czy sprawił to przypadek? Czy jest z nami szczęśliwe, czy czeka z niecierpliwością na chwilę, gdy zmieni właściciela?

Wiem na pewno, że używał go mój pradziadek, potem przegrało z długopisami i nie używał go nikt. Teraz piszę nim ja. 

„…Ewidentny wynalazek Parkera powstał w 1921, kiedy firma zaprezentowała śmiałego Parkera Duofolda. To dużych rozmiarów pióro, ze  wspaniałą złotą stalówką, złamało wszelkie dotychczasowe konwencje. Ale najprawdopodobniej najbardziej szokująca okazała się cena sprzedaży, która wynosiła $7   i była większa niż dotychczasowych piór. W przeciągu tygodnia kolosalna sprzedaż piór przekroczyła ogromne koszty poniesione na trzymiesięczną kampanię reklamową. Parker Duofold był niekwestionowanym sukcesem.
Arthur Conan Doyle posłużył się nim by napisać Sherlocka Holmesa. W czasie pisania najsławniejszej powieści detektywistycznej, znalazł także czas by napisać list do Lorda Molesworth, członka zarządu Parkera, proklamujący, że  " w Duofoldzie, który posiada, znalazł bratnią duszę". Dzisiaj Duofoldy z tamtej epoki są wciąż ulubionymi egzemplarzami dla kolekcjonerów.” 


Tak więc, za każdym razem, gdy biorę to pióro do ręki, dotykam ucieleśnienia sukcesu- zarówno jego twórcy, stratega marketingowego, jak i przynajmniej jednego użytkownika. I zastanawiam się, czy ono wie, że trochę mnie peszy. Czy wypada używać go tak zwyczajnie i bez wyobraźni do rzeczy prozaicznych, za które nie będzie nagrody, sławy i zachwytów, które nie łamią żadnych konwencji. A ja tak robię. Czasami wypełniam nim nieistotne tabelki, czasami podpisuje dokumenty, innym razem służy mi do walki z materią słowa. Myślę, że wtedy jest zadowolone, lekko sunie po papierze i pozostawia na nim litery kształtniejsze niż potrafiłby wydobyć z mojej dłoni jakikolwiek długopis czy ołówek. Czy w takich momentach jestem jego bratnią duszą?

Nie dziwi mnie, że pióra te są cenione przez kolekcjonerów, bo same w sobie są kolekcjonerami- zbierają myśli, emocje i doświadczenia swoich użytkowników, ocalają je od kurzu zapomnienia. Każda z tych osób zostawiła na nich swój ślad- piętno specyficznie wygiętej stalówki lub rękopisu klasyki literackiej, bywa różnie. Ale zawsze jest coś, co Parker Duofold 14 K Pen N za nas przechowa. I opowie o tym następnemu właścicielowi. Trzeba tylko pozwolić mu mówić. Trzeba tylko zacząć go słuchać…..

„Nigdy nie pisać książki, kiedy wystarczy strona, ani rozdziału, gdy starcza słowo” *– szemrze atrament wypływający z szerokiej stalówki. Jak zwykle, ma rację, więc pozwolę, aby pióro odpoczęło już w cieniu skuwki ozdobionej złotą strzałą. Celności uwag Parkera nie wolno ignorować.




* Georg Christoph Lichtenberg

piątek, 17 września 2010

Zoologiczny weekend

'Kącik poetycki' z dumą przedstawia 'bestiarium niekompletne', czyli o zwierzątkach wierszy kilka. I nie o kotkach, pieskach itp, tylko o żyjątkach zwykle w poezji niedocenianych i pomijanych, a przyrodniczo ważnych niezmiernie. Chwała im i autorom ich opiewającym.